SuperEnduro wraca do Gliwic 5 grudnia. Bolt po siódmy tytuł, Walczak u siebie

Pięćdziesiąt wywrotek ziemi, opony od ciężarówek, kłody i głazy ułożone na parkiecie hali, w której na co dzień gra się w siatkówkę. Tak w skrócie wygląda tor, na którym 5 grudnia w PreZero Arenie Gliwice ruszy sezon 2026/2027 mistrzostw świata FIM SuperEnduro. Do pierwszej rundy zostało sześć tygodni, bilety na główną część wieczoru są jeszcze w sprzedaży, a dwa z trzech płatnych dodatków są prawie wyprzedane.
Organizator, agencja Sport UP, zapowiada na torze aktualnego mistrza świata Billy'ego Bolta, wicemistrza Jonny'ego Walkera, Szweda Eddiego Karlssona na elektrycznym Starku i braci Brightmore. To zapowiedź ze strony serii, nie oficjalna lista startowa, bo tej jeszcze nie opublikowano. Polskie nazwiska z zeszłego sezonu to Dominik Olszowy w klasie Prestige, Wojtek Walczak w klasie Youth i Damian Broniewski w Pucharze Europy.
Dziesięć wyścigów w trzy godziny, czyli co się właściwie dzieje na torze
SuperEnduro to enduro ekstremalne ściśnięte do rozmiarów hali. Okrążenie trwa niecałe 40 sekund, wyścig kilka minut, a przeszkody są takie, że trzeba je przejechać, przeskoczyć albo przepchnąć motocykl rękami. Jednego wieczoru odbywa się 10 wyścigów w 4 klasach. Najpierw Super Pole, czyli pojedyncze przejazdy na czas, które ustawiają kolejność na starcie. Potem po trzy finały w klasach Prestige (zawodowcy), Junior i Youth oraz dwa wyścigi Pucharu Europy. Między drugim a trzecim blokiem jest przerwa i pokaz z ogniem, o 21:10 dekoracja.
W drugim finale kolejność startowa jest odwrócona, więc najlepsi ruszają z końca stawki i muszą się przebijać przez cały peleton. To zwykle najciekawszy wyścig wieczoru. Rok temu w Gliwicach Bolt przewrócił się właśnie w tym finale i wygrał go Walker.
Bolt, Walker i Karlsson na elektryku. O co pojadą w Gliwicach
Billy Bolt jeździ dla Husqvarny i od sześciu sezonów nie przegrał mistrzostwa. Szósty tytuł zdobył w lutym 2026 w rodzinnym Newcastle, w drugim finale, po kilku kraksach i trzecim miejscu, które wystarczyło. Tym tytułem zrównał się z Taddym Błażusiakiem, który ma ich sześć z lat 2010-2015. W Gliwicach Bolt będzie jechał po pierwszy krok do siódmego. Rok temu wygrał tu Super Pole i dwa z trzech finałów. Finał sezonu we Francji opuścił, więc od marca nie ścigał się w hali.
Jonny Walker na Triumphie skończył sezon jako wicemistrz, trzy punkty przed Mitchem Brightmore'em. W Gliwicach rok temu wygrał drugi finał i był drugi w klasyfikacji wieczoru. Walker od lat jest tym, który najczęściej zabiera Boltowi pojedyncze wyścigi, i tym, który nigdy nie zabrał mu tytułu.
Eddie Karlsson to osobna historia. Jeździ na elektrycznym Starku Varg, bez skrzyni biegów i bez wydechu. W Gliwicach w grudniu 2025 stanął na podium po raz pierwszy w karierze, na trzecim stopniu, a w marcu we Francji wygrał Super Pole jako pierwszy zawodnik na motocyklu elektrycznym w historii serii. Stark Future zgarnął za sezon nagrodę dla producentów. Jeśli ktoś wciąż uważa, że elektryk to zabawka, ten start jest dobrym miejscem, żeby zmienić zdanie albo się w nim utwierdzić.

Polacy: piętnastolatek z tytułem i mistrz juniorów, który jeździ u siebie
Wojtek Walczak miał 15 lat, gdy w lutym 2026 w Newcastle wygrał Puchar Świata FIM w klasie Youth. Cały sezon zaczął od zwycięstwa w Gliwicach, pierwszego w karierze, przed austriackim i brytyjskim rywalem. Jeździ na KTM-ie. Jeśli w tym roku zostaje w klasie Youth, w Gliwicach będzie bronił wyniku sprzed roku przed własną publicznością.

Dominik Olszowy na Rieju to mistrz świata juniorów z sezonu 2021/2022, który od kilku lat ściga się w klasie Prestige. Organizator przypomina na stronie rundy, że w sezonie 2025 Olszowy był w Gliwicach drugi, i pyta wprost, czy tym razem wygra u siebie. W grudniu 2025 jego najlepszy wynik w finale to czwarte miejsce, więc podium byłoby już dużym sukcesem.
Damian Broniewski na Triumphie wygrał w marcu rundę Pucharu Europy we Francji. Puchar Europy jedzie w Gliwicach dwa wyścigi w ramach tego samego wieczoru.
Bilety, kod i dodatki, których prawie nie ma
Główny bilet na wieczór kupisz na stronie organizatora, na Eventimie i na eBilecie. Na eBilecie bilet główny zaczyna się od 139 zł, a każdy z dodatków od 69 zł (ceny z 20.10.2026, z opłatami). Na stronie organizatora działa kod partnerski OLEK MOTOCYKLE, który obniża cenę o 20 procent. Wpisuje się go przy zakupie. Na Eventimie i eBilecie kod nie działa, to osobne systemy sprzedaży. Dziecko do 7 lat płaci połowę, ale na bilet dziecięcy nie nakłada się dodatkowych zniżek.
Poza biletem głównym są trzy dodatki, które sprzedają się tylko razem z nim. Według stanu ze strony organizatora z 20 października:
- Treningi poranne (11:00-15:00), czyli pierwsze przejazdy zawodników po torze, bez publiczności na trybunach. Zostało 66 miejsc.
- Paddock Pass, wejście do strefy serwisowej między motocykle i mechaników. Zostało 12 miejsc.
- Track Experience (17:00-17:30), wejście na tor przed startem. Zostały 2 miejsca.
Jeśli zależy Ci na którymś z dodatków, nie czekaj na grudzień. Główna pula miała tego samego dnia ponad 2 tysiące wolnych miejsc, więc tu pośpiechu nie ma.
Bramy otwierają o 16:00, autografy 16:30-17:00, ceremonia otwarcia 18:00, Super Pole 18:15, pierwsze finały od 18:25, przerwa z pokazem o 19:15, drugi blok finałów od 19:50, dekoracja 21:10. Parking przy hali otwierają o 10:00, miejsce parkingowe kupuje się osobno na Eventimie.
Po co tam jechać, jeśli się nie jeździ w terenie
Jadę pierwszy raz, więc piszę to jako ktoś, kto dopiero kupił bilet. Przekonały mnie dwie rzeczy. W hali widać cały tor naraz, czego w terenowym enduro nie da się zobaczyć z żadnego miejsca, a 10 wyścigów w 3 godziny oznacza, że przerwa z pokazem jest jedyną chwilą na wyjście po coś do picia. Opony od ciężarówek i głazy na parkiecie są też najprostszym sposobem, żeby zobaczyć, co robi z motocyklem zawieszenie i ogumienie z najwyższej półki, bo na tych przeszkodach różnicę widać gołym okiem, a nie w tabeli.
Dla kogoś, kto jeździ w terenie, najcenniejsza jest godzina treningów przed południem. Tam widać, jak zawodowcy dobierają linię przez opony i kłody, bez fajerwerków i bez muzyki. Dla kogoś, kto nie jeździ, wystarczy bilet główny i miejsce jak najbliżej ogrodu skalnego, bo tam zawodnicy najczęściej schodzą z motocykla.

Reszta sezonu i czego jeszcze nie wiadomo
Po Gliwicach seria ma przerwę do stycznia. Dalej Riesa w Niemczech 9 stycznia, Bilbao 23 stycznia, Belgrad i Budapeszt, potem Paryż i finał 6 marca 2027 w Newcastle, czyli ponownie w mieście Bolta. Kalendarz jest oznaczony jako wstępny, a runda w Paryżu jako do potwierdzenia.
Oficjalnej listy startowej na sezon 2026/2027 jeszcze nie ma, więc nazwiska wyżej to zapowiedź organizatora, nie gwarancja. Nie wiadomo też, w jakiej klasie pojedzie Walczak ani czy do Gliwic wróci Josep Garcia, mistrz EnduroGP, który rok temu debiutował tu w SuperEnduro i był szósty. Gdy lista się pojawi, dopiszemy ją tutaj.
Źródła
- Strona rundy i zapowiedź zawodników: superenduro.org, GP of Poland
- Kalendarz sezonu 2026/2027: superenduro.org
- Relacja z Gliwic, grudzień 2025: superenduro.org
- Szósty tytuł Bolta i Puchar Świata Walczaka, Newcastle, luty 2026: superenduro.org
- Finał sezonu we Francji, marzec 2026: superenduro.org
- Harmonogram, dodatki i bilety: PreZero Arena Gliwice i sprzedaż organizatora, stan na 20.10.2026
