Patritalia chce też MV Agusta. I miejsca Triumpha w Moto2

Włoska spółka Patritalia wróciła 10 sierpnia z długim oświadczeniem w mediach społecznościowych. Jej oferta 2,5 miliarda euro, około 10,7 miliarda złotych, za Ducati ma obowiązywać bezterminowo, a apetyt sięga dalej, bo na liście jest też MV Agusta. Do tego trzy zapowiedzi, z których każda budzi inne pytanie.
Co tym razem powiedziała Patritalia
Oświadczenie miało wyprostować to, co spółka nazwała zniekształconymi doniesieniami o jej planach. Wyszło z tego coś więcej niż sprostowanie.
Patritalia podtrzymuje ofertę i twierdzi, że Audi ani Volkswagen jej formalnie nie odrzuciły, a propozycja nie ma terminu ważności. Piłka, jak to ujmuje, leży po stronie obecnego właściciela. Przy okazji pada nowy cel, czyli MV Agusta, oraz wzmianka o innych, nienazwanych włoskich firmach.
Kryterium doboru jest proste. Interesują ją marki, które są dziś w rękach zagranicznych.

Akurat z MV Agustą mają rację
To jedyny punkt, który broni się bez zastrzeżeń. Marka z Varese należy do Art of Mobility S.A., spółki zarejestrowanej w Luksemburgu i kontrolowanej przez rodzinę Sardarowów. Timur Sardarow odzyskał nad nią pełną kontrolę na początku 2025 roku, gdy austriackie Pierer Mobility, właściciel KTM, sprzedało swoje 50,1 procent udziałów w trakcie własnych kłopotów finansowych.
Włoska marka, luksemburska spółka, właściciel spoza Włoch. Z punktu widzenia deklarowanej filozofii Patritalii cel wpisuje się idealnie.
Gorzej z resztą.
Wyłącznie Włosi, od sprzątacza po prezesa
Spółka zapowiada, że jej firmy będą się składać „zawsze i wyłącznie” z Włochów, niezależnie od tego, jakie umiejętności wnieśliby pracownicy z zagranicy. To sformułowanie z oświadczenia, nie moja interpretacja.
Ducati zatrudnia ludzi w spółkach córkach na kilku kontynentach, sprzedaje motocykle w kilkudziesięciu krajach i utrzymuje sieć importerów oraz dealerów poza Włochami. Nawet przy łagodniejszym czytaniu, że chodzi tylko o pracowników samej Ducati, a nie o niezależnych dealerów, taka zasada w firmie o zasięgu globalnym rodzi pytania, na które w oświadczeniu odpowiedzi nie ma.
Dodam rzecz, której w oświadczeniu nie ma. Swobodny przepływ pracowników to jedna z podstawowych zasad wspólnego rynku, a prawo unijne zakazuje różnicowania pracowników ze względu na przynależność państwową. Zasada „zawsze i wyłącznie Włosi” we włoskiej spółce nie jest więc wyłącznie kłopotem organizacyjnym.

Ducati zamiast Triumpha w Moto2
Tu robi się najciekawiej. Patritalia chce, żeby Ducati po przejęciu budowało własne silniki i ramy do Moto2 i „zastąpiło Triumpha” jako dostawca. Jako dowód możliwości technicznych wskazuje silnik Desmo450 MX z motocrossowego debiutu marki.
Problem polega na tym, że takiej decyzji nie podejmuje ani Ducati, ani jej ewentualny przyszły właściciel. Triumph jest wyłącznym dostawcą jednostek do Moto2 od 2019 roku, a wybrali go organizator mistrzostw i posiadacz praw komercyjnych. Zmiana dostawcy to ich decyzja, nie kwestia deklaracji kupującego markę.
Patritalia częściowo to przyznaje, mówiąc, że chciałaby wolnego rynku silników w Moto3, Moto2 i MotoGP. Dorzuca jednak, że jeśli monopol ma zostać, to chce, by monopolistą było Ducati. Trudno o czytelniejszy dowód, że hasło o wolnym rynku jest tu środkiem, a nie celem.
To spora lista życzeń jak na firmę, która nie kupiła dotąd ani jednej akcji.

Tańsze Ducati dla młodych
Ostatnia zapowiedź brzmi najsympatyczniej i jest jednocześnie najbardziej ryzykowna. Patritalia deklaruje, że z czasem wprowadziłaby przystępniejsze cenowo modele drogowe, wymierzone w młodszych motocyklistów, żeby wciągnąć ich w świat marki na starcie.
Bolonia od dwóch dekad robi dokładnie coś odwrotnego. Wysokie ceny nie są u niej wypadkiem przy pracy, tylko narzędziem budowania pozycji premium i marży. Zejście w dół gamy potrafi się udać, co pokazała choćby Scrambler, ale potrafi też rozmyć markę, na której cała wycena tych 2,5 miliarda euro się opiera.
Spółka krytykuje przy okazji obecnego właściciela, twierdząc, że Ducati stało się „zbyt Audi” i straciło włoski charakter. Nie kupuję tego. Trudno mówić o utracie adrenaliny w firmie, która w tym samym czasie wypuściła Panigale V4 i wygrywa w MotoGP.
Co na to Volkswagen
I tu mamy sprzeczność, której nie da się pogodzić. Patritalia twierdzi, że oferta leży na stole i nie została formalnie odrzucona. Volkswagen odpowiada, że o żadnej formalnej ofercie nie wie.
Koncern podkreśla przy tym mocną pozycję marki, wskazując na nowoczesną gamę, wysoki poziom zadowolenia klientów i lojalną społeczność. Jednocześnie powtarza to samo, co w lipcu, czyli że stale ocenia, która struktura właścicielska najlepiej służy poszczególnym spółkom. Pisałem o tej formule przy pierwszym oświadczeniu, bo to zdanie robi całą robotę. Zamyka temat i zostawia go otwartym w jednym akapicie.
Warto zestawić to z tym, co wydarzyło się tydzień temu. Włoskie ministerstwo zatwierdziło Ducati program badawczy za 121 milionów euro, z czego 33,5 miliona to bezzwrotna dotacja państwa. Po jednej stronie mamy zaksięgowane pieniądze i podpisaną umowę rozwojową. Po drugiej oświadczenie na Facebooku i kwotę, której nikt nie potwierdził.
Co z tego ma właściciel Ducati albo MV Agusty
Na dziś nic i tak zostanie jeszcze długo. Zmiana właściciela, gdyby do niej doszło, nie unieważnia gwarancji ani nie zamyka serwisów.
Zza lady dodam jednak coś, co przy MV Agusta ma znaczenie większe niż przy Ducati. Marki z małą skalą produkcji bywają kłopotliwe w utrzymaniu po latach, bo część oryginalnego katalogu znika szybciej, niż motocykle schodzą z drogi. Właściciele Brutale czy F3 wiedzą to najlepiej i dlatego przy rzeczach eksploatacyjnych, choćby filtrach oleju, sięgają po sprawdzone zamienniki. Kolejna zmiana rąk w takiej firmie zawsze budzi pytanie o ciągłość dostaw części, i to pytanie jest znacznie bardziej praktyczne niż spór o narodowość zarządu.
Czego w tym oświadczeniu nie ma
Nie ma potwierdzenia ze strony sprzedającego. Nie ma informacji o strukturze finansowania tych 2,5 miliarda euro. Nie ma harmonogramu ani nazwisk doradców transakcyjnych. Nie ma też ani jednej kupionej akcji, ani w Ducati, ani w MV Agusta.
Drobiazg na koniec, który sam w sobie sporo mówi o tym, jak cienka jest ta sprawa dokumentacyjnie. Założyciel spółki występuje w mediach raz jako Massimo Ros, raz jako Manuel Ros, i po dwóch tygodniach doniesień nadal nie ma co do tego zgody.
Pytania, które padają najczęściej
Czy Ducati zostało sprzedane?
Nie. Marka nadal należy do grupy Volkswagena, a koncern twierdzi, że nie otrzymał formalnej oferty. Patritalia utrzymuje coś przeciwnego i na tym etapie mamy słowo przeciwko słowu.
Kto jest właścicielem MV Agusta?
Art of Mobility S.A., spółka z siedzibą w Luksemburgu kontrolowana przez rodzinę Sardarowów. Przejęła pełną kontrolę na początku 2025 roku, gdy Pierer Mobility, właściciel KTM, sprzedało swoje 50,1 procent udziałów.
Czy Triumph straci Moto2?
Nic na to nie wskazuje. O dostawcy silników decyduje organizator mistrzostw wraz z posiadaczem praw komercyjnych, a nie producent czy jego właściciel. Umowa z Triumphem obowiązuje od 2019 roku.
