-5% od 299 zł · kod START5
Do darmowej dostawy brakuje-5% od 299 zł · kod START5
AI0,00 zł

Motocykliści mają klub w europarlamencie. Powstał po przegranym głosowaniu

Członkowie Motorcycling MEP Club, nowej ponadpartyjnej grupy motocyklowej w Parlamencie Europejskim

Parlament Europejski ma od 1 lipca oficjalną, ponadpartyjną grupę zajmującą się motocyklami. Motorcycling MEP Club zrzesza eurodeputowanych z czterech różnych frakcji i ma pilnować, żeby jednoślady nie ginęły w przepisach o transporcie, emisjach i bezpieczeństwie. Powstał sześć tygodni po tym, jak ten sam parlament przegłosował objęcie obowiązkowymi przeglądami technicznymi wszystkich motocykli w Unii.

Co dokładnie powstało

Klub ukonstytuował się w Brukseli 1 lipca 2026 roku. Na pierwszego przewodniczącego wybrano Andreasa Glücka z frakcji Renew Europe. Wiceprzewodniczącymi zostali Matej Tonin z Europejskiej Partii Ludowej, Bernd Lange z socjalistów i demokratów oraz Nora Junco z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Cztery frakcje, cztery różne miejsca na scenie politycznej. To akurat dobra wiadomość, bo grupa zbudowana wokół jednej opcji miałaby krótki termin przydatności.

Administracyjnie klub obsługuje ACEM, czyli europejskie stowarzyszenie producentów motocykli. W spotkaniach biorą udział przedstawiciele federacji FIM i FEMA, a więc strony sportowej i strony zwykłych użytkowników dróg. Zaraz po posiedzeniu założycielskim uczestnicy wsiedli na motocykle i przejechali 50 kilometrów wokół Brukseli, do Lac de Genval. Przejazd był w całości symboliczny, ale zdjęcia z niego obiegły branżę.

Uczestnicy przejazdu ACEM Summer Ride 2026 na trasie wokół Brukseli

Sześć tygodni wcześniej

Tu robi się mniej wesoło. 5 maja 2026 roku parlamentarna komisja transportu przyjęła stanowisko w sprawie nowych unijnych zasad okresowych badań technicznych. Stosunkiem głosów 30 do 11, przy dwóch wstrzymujących się, poparła zniesienie dotychczasowej elastyczności dla motocykli powyżej 125 cm³. W praktyce oznacza to, że każde państwo członkowskie ma obowiązkowo wprowadzić przeglądy, bez możliwości wyłączeń.

Ta elastyczność ma konkretną nazwę i konkretnych beneficjentów. Kraje, które przed 20 maja 2017 roku zgłosiły Komisji Europejskiej własne, alternatywne sposoby poprawy bezpieczeństwa motocyklistów, mogły badań nie wprowadzać. Zdążyły trzy, czyli Finlandia, Irlandia i Holandia. To one stracą najwięcej, jeśli przepis wejdzie w obecnym kształcie.

Motorowery i motocykle do 125 cm³ mają zostać poza obowiązkiem także po zmianie. Komisja transportu poparła za to objęcie badaniami ciężkich motocykli elektrycznych.

21 maja zajął się tym cały parlament i zatwierdził mandat negocjacyjny. Za było 369 europosłów, przeciw 126, wstrzymało się 84.

Wim Taal, sekretarz generalny FEMA, skomentował wynik krótko.

„To bardzo rozczarowujący rezultat po całym czasie, jaki my i FIM poświęciliśmy na rozmowy o tym z posłami do Parlamentu Europejskiego.”

Argument federacji nie brzmi jak zwykłe narzekanie na Brukselę. FEMA powołuje się na dane z całej Unii, z których wynika, że usterki techniczne praktycznie nigdy nie są przyczyną wypadków motocyklowych. Organizacje nie są przeciwne przeglądom jako takim, zwracają natomiast uwagę, że w krajach, które nie mają dziś żadnej infrastruktury do badania jednośladów, koszt jej zbudowania będzie nieproporcjonalny do możliwego zysku dla bezpieczeństwa.

Dlaczego w Polsce to prawie nic nie zmienia

I tu dochodzimy do rzeczy, o której warto pamiętać, zanim ktoś zacznie pisać w komentarzach, że Unia znowu coś zabiera. Polska ma obowiązkowe badania techniczne motocykli od dawna i na tych samych zasadach co samochody osobowe.

Pierwsze badanie przed upływem trzech lat od pierwszej rejestracji, drugie przed upływem dwóch lat od poprzedniego, a potem co dwanaście miesięcy. Od stycznia 2026 roku opłata za badanie motocykla wynosi 94 złote, a dla motoroweru 76 złotych. Stawka jest ustalona odgórnie i taka sama na każdej stacji.

Zmiana uderzy więc głównie w te kraje, które dotąd korzystały z wyjątku. Polski motocyklista już płaci i już jeździ na stację, więc dla niego decyzja z 21 maja jest przede wszystkim informacją o tym, jak w Brukseli układają się głosy w sprawach jednośladów.

Eurodeputowani i przedstawiciele branży motocyklowej podczas spotkania założycielskiego klubu w Brukseli

Co na to warsztat

Zza lady widzę tę statystykę z innej strony. Motocykle, które trafiają do mnie po części tuż przed badaniem, nie mają usterek zagrażających życiu. Mają przepaloną żarówkę, zatarty klosz, czasem wytarte klocki, które i tak trzeba było wymienić. Te rzeczy diagnosta wyłapie w kilka minut, a właściciel załatwia je za kilkadziesiąt złotych, kupując zwyczajne oświetlenie albo żarówki dzień wcześniej.

To dokładnie zgadza się z tym, co mówi FEMA. Badanie techniczne wyłapuje drobiazgi, a nie ukryte pęknięcie ramy czy zmęczony wahacz. Rzeczy, które naprawdę potrafią zabić motocyklistę, dzieją się na drodze i mają związek z prędkością, widocznością i zachowaniem kierowców samochodów, a nie z tym, czy stopka wraca sprężyną jak trzeba.

Nie znaczy to, że przeglądy są bezużyteczne. Znaczy, że trudno je sprzedać jako program poprawy bezpieczeństwa, skoro wypadki biorą się gdzie indziej.

Co jeszcze czeka w kolejce

Przeglądy techniczne to jedna sprawa z długiej listy. W ostatnich latach Unia wprowadziła albo zaproponowała przepisy dotyczące emisji, materiałów z recyklingu, bezpieczeństwa pojazdów, akumulatorów i recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji. Każdy z tych obszarów dotyka motocykli, choć żaden nie był pisany z myślą o nich.

Federacje przygotowały się do tej rozmowy zawczasu. 26 marca 2026 roku FIM Europe, FEMA i brytyjska NMC opublikowały wspólny zestaw stanowisk, w sumie 17 dokumentów podzielonych na cztery obszary, od techniki pojazdu przez infrastrukturę drogową i kierujących po szeroko rozumianą mobilność. Reprezentują razem 77 krajowych organizacji motocyklowych.

Kto właściwie mówi w tym klubie

Warto wiedzieć, kto trzyma administrację. ACEM to organizacja producentów, a nie użytkowników. Jej prezesem został 1 lipca, na dwuletnią kadencję, Markus Flasch, szef BMW Motorrad. Wśród wiceprezesów siedzi Claudio Domenicali, prezes Ducati, o którym pisałem niedawno przy okazji spekulacji o sprzedaży marki, a także przedstawiciele Yamahy i Piaggio.

Interesy producenta i interesy człowieka, który jeździ dziesięcioletnim motocyklem, nie zawsze są tożsame. FEMA zdaje się to rozumieć i ustawia sobie rolę ostrożnie.

„Dla FEMA i FIM Motorcycling MEP Club powinien być postrzegany mniej jako cel lobbingu, a bardziej jako platforma długoterminowej relacji. Daje możliwość budowania zrozumienia dla motocyklizmu w różnych grupach politycznych, zanim propozycje legislacyjne okopią się politycznie.”

Pełna lista europosłów, którzy do klubu przystąpili, nie została opublikowana. Znamy czteroosobowe prezydium i tyle. Nie wiadomo też, czy w składzie jest ktokolwiek z Polski.

Markus Flasch, szef BMW Motorrad, od 1 lipca 2026 roku prezes stowarzyszenia ACEM

Czy to się do czegoś przyda

Sam klub nie ma mocy stanowienia prawa. To forum rozmowy, nie komisja z prawem głosu. Jego wartość zależy wyłącznie od tego, czy europosłowie zaczną pytać o motocykle na etapie pisania przepisów, a nie dopiero przy głosowaniu, kiedy stanowiska są już uzgodnione w grupach.

Głosowanie z 21 maja pokazało, jak wygląda ten drugi wariant. Sto dwadzieścia sześć głosów przeciw przy trzystu sześćdziesięciu dziewięciu za to nie jest wynik, który da się odwrócić apelem w ostatnim tygodniu.

Czy klub zdąży coś zmienić przy kolejnych dossier, przekonamy się przy pierwszym poważnym sporze o emisje albo o systemy wspomagania kierowcy w jednośladach. Na razie mamy nazwiska, zdjęcia z przejazdu i deklaracje.

Pytania, które padają najczęściej

Czy przez ten klub zmienią się przepisy w Polsce?

Nie bezpośrednio. Klub nie stanowi prawa, tylko organizuje rozmowę między europosłami a branżą. Przepisy dalej powstają zwykłą drogą legislacyjną, a potem trafiają do prawa krajowego.

Czy będę musiał robić przeglądy motocykla częściej?

Nic na to nie wskazuje. Decyzja z 21 maja dotyczy zniesienia wyjątków dla krajów, które przeglądów motocykli nie wymagają. Polska takie badania ma od lat i harmonogram trzy, dwa, potem co roku pozostaje bez zmian.

Ile kosztuje badanie techniczne motocykla w 2026 roku?

94 złote, a motoroweru 76 złotych. Stawka jest ustawowa i jednakowa na wszystkich stacjach kontroli pojazdów, więc nie ma sensu szukać tańszej.

Przemysław Kozłowski
Autor

Przemysław Kozłowski

Miłośnik motoryzacji, zarówno czterech, jak i dwóch kółek. Zafascynowany klasykami na drodze i na ekranie, bo jego drugą pasją są retro gry, szczególnie te z PSX-a. W przerwach między jazdą a graniem chętnie łapie trochę świeżego powietrza na rowerze.