Do darmowej dostawy brakuje

Garażowe pogaduchy: Od stodoły w Yorkshire po Villa d'Este

Druga połowa maja przyniosła zestaw newsów tak różnych, jakby pochodziły z innych planet. Brytyjski rodzinny startup wreszcie odpala produkcję singla klasy 600 cm³, Włosi z Moto Morini wjeżdżają w segment dużych adventure, BMW na Villa d'Este pokazuje koncept zapowiadający nową generację S1000RR, Honda dorzuca E-Clutch do Transalpa, a Isle of Man TT przechodzi przez najtrudniejszy tydzień od lat. Zapraszam na przegląd.

Na pierwszy ogień:

  • Mac Motorcycles — brytyjski singel z Yorkshire wreszcie wjeżdża na rynek
  • Moto Morini X-Cape 1200 — włoska adventure, która chce zagrać o duże stawki
  • BMW Concept RR — Villa d'Este zdradza, dokąd zmierza S1000RR
  • Honda dorzuca E-Clutch do Transalpa i otwiera Adventure Roads 2026
  • Isle of Man TT 2026 — najtrudniejszy tydzień od lat

Mac Motorcycles otwiera podwoje — singel z Barnsley po dziesięciu latach w garażu

mac motorcycles

Ósmego maja w przebudowanej, dziewiętnastowiecznej kamiennej stodole pod Barnsley w South Yorkshire formalnie ruszył jeden z najciekawszych debiutów tego roku. Mac Motorcycles to rodzinna manufaktura, której droga od pomysłu do gotowego motocykla zajęła ponad dekadę. Projekt zaczął się od współpracy studia designerskiego Xenophya Design z Ellisem Pittem. W 2017 roku do zespołu dołączył Ian Oliver, dawniej inżynier napędów w Jaguarze, i — jak donosi MCN — w praktyce zaprojektował motocykl od nowa. Oryginalny silnik Buella Blast został wymieniony na nowoczesny singiel SWM klasy 600 cm³, a wraz z nim trzeba było zaprojektować od podstaw ramę, geometrię, łańcuch dostaw i procesy produkcyjne.

Z barnsleyowej stodoły wyjeżdżają dwa modele dzielące tę samą mechanikę:

  • Rex — upright roadster w stylistyce flat-trackera, z szeroką kierownicą i prostszą pozycją.
  • Ruby — café racer z clip-onami, sportowa, pochylona do przodu, z opcjonalną owiewką kokpitu.

Ciekawostka organizacyjna: nadwozia i kierownice obu wersji są wymienne. Według producenta przekształcenie Rexa w Ruby (lub odwrotnie) zajmuje około godziny. Wiązka instalacyjna jest na tyle długa, że obsługuje obie konfiguracje.

Pod blachą siedzi chłodzony cieczą jednocylindrowy SWM 600 cm³ — wariant sprawdzonego silnika Husqvarna TE610, znanego z CCM Spitfire i AJP PR7 Adventure. Mac dorzucił własny mapping, nową ECU i przepustnice Mikuni. Producent deklaruje 57 KM (≈42 kW), DOHC, cztery zawory, sześciostopniową skrzynię i prędkość maksymalną około 161 km/h. Sucha masa to 150 kg, wysokość siedziska 760 mm, rozstaw osi 1430 mm.

Reszta listy wyposażenia to brytyjska bukolika z włoskim akcentem: rama i wahacz Mac Motorcycles produkowane przez Caged Laser Engineering w Anglii (geometria opracowana wspólnie z legendarnym Lesterem Harrisem z Harris Performance), zbiornik 16 l od włoskiego Acerbisa, lakier z warsztatu Richarda Hammonda The Smallest Cog w Hereford, widelec USD Fastace 47 mm z regulacją kompresji i odbicia (130 mm skoku), tylny amortyzator Nitron R1 (Oxfordshire), zaciski Brembo lub brytyjskiego Hel na 320-milimetrowych pływających tarczach z przodu.

Cena startowa to 15 500 funtów z VAT (około 17 900 euro). Pierwsze rezerwacje robi się osobiście, podczas wizyty w fabryce — czas dostawy to ok. 14 tygodni od zamówienia. Z zagranicznych pierwszych jazd próbnych wynika, że silnik faktycznie ma charakter i sporadycznie dymi w dolnym zakresie obrotów, ale przedprodukcyjne egzemplarze pokazały też swoje wady: usztywnione zawieszenie (przynajmniej dla lżejszych jeźdźców), niechęć do skręcania w zakrętach i wibracje, przez które jeden z testerów stracił podczas jazdy lusterko. Ian Oliver zapowiada, że każdy egzemplarz klienta będzie indywidualnie ustawiany.

Według mnie to historia, w której naprawdę warto kibicować. Brytyjska scena potrzebowała kolejnej małej manufaktury — po smutnym końcu CCM Spitfire i restrukturyzacji Nortona. Czy 15 500 funtów za 57 koni z jednocylindrowca to dużo? Tak. Czy ktoś się skusi? Też tak — bo to motocykl, którego się nie kupuje dla parametrów.

Moto Morini X-Cape 1200 — Włochy idą po dużą adventure

Moto Morini X-Cape 1200 — Włochy idą po dużą adventure

Moto Morini przez ostatnie lata zbudowało sobie nazwisko w klasie średniej dzięki X-Cape 650. Teraz wjeżdża piętro wyżej i to z prawdziwym hukiem. Z zagranicznych doniesień wynika, że nowy X-Cape 1200 ma być flagowcem oferty adventure obok mniejszego X-Cape 700 i nowego Vettore 450 — i ma realnie ugryźć rynek, na którym rządzą BMW, Ducati i KTM.

Konkrety techniczne:

  • Silnik V2 Corsa Corta EVO — 1187 cm³, widlasty V2 o kącie rozwarcia cylindrów 87 stopni, 127 KM przy 8750 obr./min i 106 Nm (lub 78 lb-ft przy 7000 obr./min — w zależności od źródła).
  • 7-calowy ekran TFT z nawigacją.
  • Bosch Cornering ABS, sześcioosiowa jednostka IMU, 4 tryby jazdy, regulowana kontrola trakcji z uwzględnieniem kąta przechyłu, dwukierunkowy quickshifter, tempomat.
  • Hamulce Brembo monoblock, w pełni regulowane KYB z 180 mm skoku.
  • Radar martwego pola z tyłu + wideorejestrator z przodu — to akurat ciekawy ruch, bo to wciąż rzadkie nawet w premium adventure.
  • Podgrzewane manetki i siedzenia (kierowcy oraz pasażera), światła doświetlające zakręty.

Cena w USA to 12 999 dolarów, z trzyletnią gwarancją bez limitu kilometrów. Kolory: Arctic White, Energy Red i Viper Black.

Komentarz z siodła: jeśli te liczby się utrzymają, to Moto Morini robi coś bardzo agresywnego cenowo. 127 KM, włoska V-twin, pełna elektronika premium i radar — za cenę nieźle wyposażonego średniaka europejskich rywali. Pierwsze testy z zagranicznej prasy wskazują, że silnik jest mocno emocjonalny, choć trzeba pamiętać, że Moto Morini jest dziś w rękach chińskiego Zhongneng — i to oni współfinansują tę ofensywę produktową.

BMW Concept RR — Villa d'Este zdradza, dokąd zmierza S1000RR

BMW Concept RR — Villa d'Este zdradza, dokąd zmierza S1000RR

19 maja Visordown pokazał teaser, który z miejsca stał się tematem numer jeden w środowisku sportowym. BMW Motorrad opublikowało jedno mroczne ujęcie nowego motocykla — kontury wyglądały podejrzanie znajomo. Wyglądały dokładnie tak, jak powinno wyglądać studium nowej generacji S1000RR.

Pełna prezentacja odbyła się 23 maja podczas Concorso d'Eleganza Villa d'Este nad jeziorem Como. Eksperci są zgodni: to oficjalnie „Concept RR" — koncept stylistyczny, ale w branży traktowany jak silny zwiastun. Międzynarodowe źródła donoszą, że premiera rynkowa nowej generacji BMW S1000RR planowana jest na wiosnę 2027, a generacja ma dostać moderowany wzrost mocy, by utrzymać konkurencyjność w WorldSBK (obecny S1000RR ma 209 KM i 83 lb-ft).

Co ciekawe, BMW wybrało Villa d'Este nie pierwszy raz na taki dramatyczny gest. W 2019 roku to właśnie tam pokazano R18 Concept — i tamten koncept dość wiernie zapowiedział to, co później wyjechało z fabryki.

W teaserze z zewnątrz można dostrzec dużą szybę, charakterystyczny zbiornik i tylny kawałek z większymi wingletami. Eksperci spodziewają się także istotnych zmian aerodynamicznych i nowego pakietu elektroniki. Spokojnie — szczegóły poznamy w kolejnych miesiącach.

I tak, na marginesie: tego samego tygodnia BMW pokazało jeszcze jeden ciekawy motocykl. 26 maja zaprezentowało M1000RR Limited Edition Isle of Man TT — 115 sztuk na 115-lecie wyścigu, w barwach British Racing Green z grafikami Mountain Course, alcantarą i zaciskami M, w cenie 43 990 funtów. Do Wielkiej Brytanii trafia tylko pięć egzemplarzy. Cytując Markusa Flascha, szefa BMW Motorrad: „Racing is part of BMW Motorrad's DNA". I trudno się z tym nie zgodzić, biorąc pod uwagę, że od powrotu TT w 2022 roku BMW zdobyło tam dziesięć zwycięstw, z czego siedem należy do Petera Hickmana.

Honda dorzuca E-Clutch do Transalpa i otwiera Adventure Roads 2026

Honda dorzuca E-Clutch do Transalpa i otwiera Adventure Roads 2026

Honda XL750 Transalp dostał na rok 2026 coś, co od dawna chodziło fanom po głowie — wbudowany system E-Clutch, sterowane elektronicznie sprzęgło, które pozwala odjeżdżać i zatrzymywać się bez używania klamki, a w trasie umożliwia bezsprzęgłowe zmiany w górę i w dół. I co istotne, ręczna klamka sprzęgła została na swoim miejscu — czyli można korzystać z technologii albo zignorować ją i jeździć po staremu. Honda do tego przerobiła zawieszenie: widelec Showa SFF-CA 43 mm i tylny amortyzator Pro-Link zyskały regulację kompresji i odbicia. Doszła też nowa osłona miski olejowej.

Z zagranicznych testów wynika, że E-Clutch wyraźnie pomaga w terenie — eliminuje większość sytuacji, w których w XL750 łatwo było „zgasnąć" przy delikatnym ruchu w trudnym podjeździe. Według mnie to świetne posunięcie wizerunkowe — Transalp robi się jeszcze bardziej przyjazny początkującym i tym, którzy z lekkim niepokojem rozglądają się za adventure bez zbędnego dramatu.

I to nie wszystko. Honda przy okazji zapowiedziała program Adventure Roads 2026 — i to ważna zmiana. Po wielu sezonach z Africą Twin japońska marka przesiada się na flotę Transalpów XL750 E-Clutch, żeby otworzyć eventy na szerszą grupę uczestników. W tym roku są dwie edycje:

  • 11–14 czerwca: Pireneje, trasa Barcelona → Tuluza.
  • 10–13 września: Alpy, trasa Turyn → Nicea.

Cena za edycję to 850 euro w pakiecie all-inclusive (z wyjątkiem dojazdu). Według doniesień to istotny ruch komunikacyjny — Honda przyznaje, że Africa Twin była dla części klientów zbyt poważnym wyzwaniem.

Komentarz: jeśli ktoś z Was rozważał Africa Twin tylko po to, żeby mieć argument do Adventure Roads — to ma teraz wymówkę, żeby zostać przy Transalpie i pojechać na ten sam event. Nieźle pomyślane.

Isle of Man TT 2026 — najtrudniejszy tydzień od lat

Isle of Man TT 2026 — najtrudniejszy tydzień od lat

Niestety, drugi tydzień maja przyniósł też najtrudniejszą historię, jaką możecie przeczytać w tym artykule. 115. edycja Isle of Man TT ruszyła w poniedziałek 25 maja i od pierwszego dnia była naznaczona dramatycznymi wydarzeniami.

W poniedziałek wieczorem podczas wolnych treningów doszło do groźnego incydentu na wyjeździe z Parliament Square. Według oficjalnego komunikatu organizatorów ucierpiał jeden zawodnik oraz ośmiu kibiców. Zawodnik i sześciu kibiców zostali wkrótce zwolnieni ze szpitala, dwóch widzów pozostało w szpitalu pod opieką lekarzy — jak donosi Visordown, którzy są przytomni i pozostają pod opieką lekarzy. W odpowiedzi na incydent organizatorzy zamknęli strefę kibica przy Parliament Square do końca tegorocznego TT.

W kolejnych dniach przyszły jeszcze trudniejsze wiadomości. W środę wieczorem podczas trzeciej sesji kwalifikacyjnej sidecarów ulegli wypadkowi bracia Ryan i Callum Crowe, faworyci tegorocznej rywalizacji w klasie. Obaj — jak donosi Visordown — byli przytomni i kontaktowi, ale zostali przewiezieni do szpitala. Wcześniej w klasie sidecarów ucierpiała też wielokrotna uczestniczka TT Maria Costello MBE wraz z partnerem Shaunem Parkerem. Costello znalazła się w stanie „poważnym, ale stabilnym". Organizatorzy w czwartek 28 maja podjęli decyzję o zawieszeniu klasy sidecarów na resztę tegorocznego TT. To bezprecedensowy ruch w nowoczesnej historii wyścigu.

Jakby tego było mało, ten sam dzień przyniósł najtragiczniejszą wiadomość. Według doniesień Visordown i prasy specjalistycznej, 33-letni zawodnik Daniel Ingham zmarł na skutek wypadku podczas sesji kwalifikacyjnej. Środowisko road racingu ponownie pogrążyło się w żałobie.

Na osłodę — sportową — Dean Harrison wykręcił najszybsze w historii okrążenie ze startu zatrzymanego, kręcąc kwalifikacyjne kółko ze średnią 133,222 mph. Harrison prowadzi w kwalifikacjach Superbike, a Michael Dunlop w Supersport. Pierwsze wyścigi zaplanowane są na sobotę 30 maja, a tradycyjne Senior TT zamknie tegoroczną edycję 6 czerwca.

Każda taka historia przypomina, dlaczego Isle of Man TT jest tym, czym jest. To wyścig, w którym wybitność spotyka się z ekstremalnym ryzykiem — i z którego po prostu nie da się odwrócić wzroku.

Wnioski z siodła

To było wydanie pełne kontrastów. Z jednej strony Mac Motorcycles w stodole pod Barnsley pokazuje, że nawet w 2026 roku można zbudować markę motocyklową od zera, jeśli masz dziesięć lat cierpliwości i rodzinę, która ci pomaga remontować z tobą starą stodołę. Z drugiej — BMW na Villa d'Este pokazuje, że największe firmy też dalej wierzą w gest, w aurę, w jedną premierę, która ma definiować kolejne pięć lat. Pośrodku Moto Morini idzie na ostro w segment Multistrady i GS Adventure z chińskim wsparciem, a Honda po prostu robi swoje — dokłada E-Clutch tam, gdzie ma sens, i otwiera Adventure Roads dla kogoś, kto Africe Twin pomachałby z daleka.

A TT — TT zostanie TT. Trzymajmy kciuki za zawodników i kibiców, którzy wciąż walczą o powrót do zdrowia.

Do zobaczenia za dwa tygodnie z kolejną porcją.

Przemysław Kozłowski
Autor

Przemysław Kozłowski

Miłośnik motoryzacji — zarówno czterech, jak i dwóch kółek. Zafascynowany klasykami na drodze i na ekranie, bo jego drugą pasją są retro gry, szczególnie te z PSX-a. W przerwach między jazdą a graniem chętnie łapie trochę świeżego powietrza na rowerze.