Do darmowej dostawy brakuje

Motocykle na trzech kołach. Jak działają pochylane trójkołowce i kto może nimi jeździć

Yamaha Niken pochylona w zakręcie na dwóch przednich kołach

Trójkołowce to dwa różne światy. Pochylane maszyny jak Yamaha Niken czy Piaggio MP3 kładą się w zakrętach jak motocykl, tylko z podwójną przyczepnością przodu, a sztywne Can-Amy jeżdżą jak quady. Do większości trójkołowców z homologacją L5e wystarczy w Polsce prawo jazdy B posiadane od trzech lat, ale Niken formalnie jest motocyklem dwukołowym i wymaga kategorii A. Wyjaśniamy technikę, przepisy i ceny.

Cykl o nietypowych konstrukcjach dojechał do przedostatniej stacji, po napędzie 2x2, zawieszeniach bez teleskopu i dziwnych silnikach. Trzecie koło pojawiło się już zresztą w pierwszym odcinku przy Uralu z napędzanym wózkiem. Dziś na warsztat idą maszyny, które z trzech kół uczyniły całą swoją tożsamość.

Pochylany kontra sztywny, czyli dwie szkoły

Najpierw podział, bez którego każda rozmowa o trzech kołach szybko się rozjeżdża. Trójkołowiec sztywny, jak Can-Am Spyder czy klasyczny trajk Harleya, stoi na kołach jak samochód i w zakręcie polega na szerokim rozstawie oraz elektronice stabilizującej. Jeździ się nim bardziej jak quadem niż motocyklem, z kierownicą pracującą siłowo przeciwko masie.

Trójkołowiec pochylany to zupełnie inna liga inżynierii. Dwa przednie koła zawieszone są na mechanizmie równoległoboku, który pozwala całej maszynie kłaść się w zakręcie dokładnie jak motocykl, z tą różnicą, że przód trzyma się asfaltu dwiema oponami zamiast jednej. Prowadzenie pozostaje motocyklowe, balans też, a zysk pojawia się tam, gdzie pojedyncze przednie koło zawodzi, na mokrych pasach, studzienkach i jesiennych liściach.

MP3, skuter, który podbił Paryż

Rewolucję zaczęło Piaggio w 2006 roku. MP3 był pierwszym seryjnym pochylanym trójkołowcem i trafił idealnie w czuły punkt wielkich miast, bo kierowcy aut przesiadali się na niego bez lęku przed przewróceniem i bez motocyklowego egzaminu. We Francji maszyna stała się zjawiskiem społecznym, a paryskie parkingi do dziś wyglądają jak salon Piaggio. Aktualne MP3 530 hpe kosztuje w Polsce około 59-63 tysięcy złotych, ma blokadę pochyłu na postoju, więc na światłach nie trzeba stawiać nóg na ziemi, i bagażnik połykający dwa kaski.

Ciekawostka domykająca wątki tej serii, bo w 2009 roku Piaggio zrobiło z MP3 pierwszą seryjną hybrydę plug-in w świecie jednośladów. Wyprzedziło epokę o dobrą dekadę i rynek tego nie docenił.

Piaggio MP3 z dwoma przednimi kołami, materiał prasowy

Niken, najodważniejsza Yamaha ostatnich dekad

Yamaha poszła o krok dalej i w 2018 roku zbudowała pochylany trójkołowiec z ambicjami sportowymi. Niken dostał trzycylindrowy silnik CP3 o pojemności 847 cm³ i mocy 115 KM, znany z MT-09, oraz przód, jakiego świat wcześniej nie widział, z czterema goleniami i dwoma piętnastocalowymi kołami pochylającymi się do 45 stopni. Testerzy MCNews opisywali zjawiskową pewność przodu na mokrej nawierzchni i uczucie, którego nie daje żaden zwykły motocykl, bo przednia opona przestaje być pojedynczym punktem wiary.

Rynek zareagował jak przy każdej konstrukcji z tej serii. Podziw, artykuły, nagrody za innowację i skromna sprzedaż, bo 263 kg masy i cena litrowego sportowca robiły swoje. Po kilku sezonach Niken zniknął z europejskich cenników. Kto go kupił, trzyma, bo drugiej takiej maszyny nie ma.

Przód Yamahy Niken z czterema goleniami i dwoma kołami

Kategoria B i trzy koła, czyli furtka w przepisach

Najciekawszy dla wielu czytelników będzie wątek prawny. Pojazdy trójkołowe z homologacją L5e, czyli te z odpowiednio szerokim rozstawem przednich albo tylnych kół, można w Polsce prowadzić z prawem jazdy kategorii B posiadanym od co najmniej trzech lat. Serwis Rankomat wylicza w tej grupie Piaggio MP3 530, Yamahę Tricity 300, Peugeota Metropolis 400 (42-49 tysięcy złotych), Can-Ama Rykera (55-74 tysiące) i nawet potężnego Harleya Tri Glide za ponad 200 tysięcy. Dla kierowcy auta, który nie chce zdawać egzaminu na motocykl, to realna droga na trzy kółka.

Jest jednak pułapka i nazywa się Niken. Rozstaw jego przednich kół wynosi tylko 410 mm, za mało, żeby w świetle przepisów liczyć się jako trójkołowiec, więc formalnie to motocykl dwukołowy z homologacją motocyklową i pełnoprawną kategorią A w wymaganiach. Yamaha zrobiła to celowo, bo chciała, żeby Niken jeździł jak motocykl, a nie jak skuter z dostawką. Przepisy potraktowały tę ambicję dosłownie.

Po co komu trzecie koło

Argument bezpieczeństwa jest mierzalny, bo dwie przednie opony to podwójna powierzchnia styku tam, gdzie dzieje się większość motocyklowych dramatów. Do tego dochodzi stabilność przy hamowaniu, odporność na koleiny i spokój na śliskim. Argument rynkowy jest jeszcze prostszy, bo starzejący się motocykliści i kierowcy aut szukający miejskiej alternatywy dostają maszynę, która wybacza więcej, a frajdy z pochylania nie odbiera.

Ceną jest to samo, co zawsze w tym cyklu. Masa, złożoność i wygląd, o który toczą się wojny w każdej dyskusji pod zdjęciem Nikena. Trójkołowce pozostały niszą, ale w odróżnieniu od napędu 2x2 czy sterowania w piaście niszą stabilną i rentowną, bo MP3 i Can-Amy sprzedają się nieprzerwanie od prawie dwudziestu lat. Trzecie koło znalazło swoich ludzi.

Piaggio MP3 w jeździe miejskiej, materiał prasowy

Okiem człowieka od części

Z perspektywy sklepu trójkołowce mają jedną cechę, która zawsze mnie rozczula. Opony przednie schodzą parami, identyczne, w jednym zamówieniu, a zużywają się wolniej niż pojedynczy przód zwykłego motocykla, bo obciążenie rozkłada się na dwa koła. Właściciel MP3 przyjeżdża więc rzadziej, ale kupuje podwójnie. Rachunek wychodzi zaskakująco podobnie.

Przyznam też, że długo uważałem pochylane trójkołowce za sprzęt dla ludzi, którzy boją się motocykli. Zmieniłem zdanie, gdy zobaczyłem statystyki popularności MP3 we Francji zestawione z tamtejszą pogodą i brukiem. To nie jest strach przed jazdą. To trzeźwa kalkulacja kogoś, kto jeździ codziennie, w deszczu, dwanaście miesięcy w roku.

Trójkołowce w pytaniach i odpowiedziach

Czy motocyklem trójkołowym można jeździć z prawem jazdy B?

Tak, jeśli pojazd ma homologację trójkołowca L5e, a kierowca posiada kategorię B od co najmniej trzech lat. Dotyczy to m.in. Piaggio MP3 530, Yamahy Tricity 300, Peugeota Metropolis, Can-Amów i trajk Harleya. Yamaha Niken to wyjątek, bo formalnie jest motocyklem dwukołowym i wymaga kategorii A.

Czym różni się trójkołowiec pochylany od sztywnego?

Pochylany (MP3, Niken, Tricity) kładzie się w zakrętach jak motocykl dzięki równoległobokowi łączącemu przednie koła, więc prowadzi się go po motocyklowemu. Sztywny (Can-Am, klasyczne trajki) stoi płasko jak samochód i w zakręcie pracuje się kierownicą przeciwko masie, bardziej jak na quadzie.

Dlaczego Yamaha Niken wymaga kategorii A?

Bo rozstaw jej przednich kół to tylko 410 mm, poniżej progu, od którego przepisy uznają pojazd za trójkołowiec. Niken jest więc homologowany jako zwykły motocykl. W zamian prowadzi się go w pełni po motocyklowemu, z pochylaniem do 45 stopni.

Ile kosztuje motocykl trójkołowy?

Wejście w świat L5e zaczyna się od około 41-43 tysięcy złotych za Yamahę Tricity 300, MP3 530 kosztuje 59-63 tysiące, Can-Am Ryker 55-74 tysiące, a klasyczny trajk Harleya ponad 200 tysięcy. Używane MP3 pierwszych generacji można znaleźć za ułamek tych kwot.

Czy trójkołowiec jest bezpieczniejszy od motocykla?

W kilku konkretnych sytuacjach tak, bo dwie przednie opony podwajają przyczepność przy hamowaniu i na śliskiej nawierzchni, a blokada pochyłu eliminuje wywrotki na postoju. Praw fizyki nie kasuje jednak żadna liczba kół, więc w szybkim zakręcie trójkołowiec też ma swoje granice.

Przemysław Kozłowski
Autor

Przemysław Kozłowski

Miłośnik motoryzacji: zarówno czterech, jak i dwóch kółek. Zafascynowany klasykami na drodze i na ekranie, bo jego drugą pasją są retro gry, szczególnie te z PSX-a. W przerwach między jazdą a graniem chętnie łapie trochę świeżego powietrza na rowerze.