Do darmowej dostawy brakuje

Jak dobrać tłok motocyklowy. Sześć kroków w tej samej kolejności

Pięć tłoków motocyklowych różnych typów i średnic ustawionych w rzędzie

W lipcu przyjąłem trzy zwroty tłoków. Trzy różne motocykle, trzej różni właściciele, błąd ten sam: najpierw zakup, potem pomiar. W jednym cylindrze siedział już pierwszy nadwymiar, w drugim owalizacja przekraczała granicę zużycia, trzeci klient pomylił klasy wymiarowe. Dobór tłoka jest nudny, jeśli trzymasz się właściwej kolejności, i potrafi być drogi, jeśli ją odwrócisz. Poniżej sześć kroków, które za ladą i przy własnych silnikach wykonuję od kilkunastu lat zawsze tak samo.

Krok pierwszy. Sprawdź, co masz w cylindrze

Zanim padnie jakakolwiek nazwa producenta, zajrzyj do cylindra. Wyraźna krawędź osadzonej tulei u góry i ciemnoszara, matowa powierzchnia oznaczają żeliwo. Powłoka typu Nikasil, czyli warstwa niklu z węglikiem krzemu nałożona wprost na aluminium, wygląda inaczej: jednolicie, jaśniej, bez żadnej granicy między materiałami. W razie wątpliwości pomaga zwykły magnes — do żeliwnej tulei przywiera zdecydowanie, na cienkiej powłoce ledwo go poczujesz.

To rozróżnienie ustawia całą resztę doboru. Tuleję można wytoczyć na nadwymiar. Powłoki nie, bo ma grubość rzędu 0,05–0,15 mm, a pod nią siedzi miękkie aluminium; uszkodzoną warstwę usuwa się chemicznie, nakłada nową i cylinder wraca do wymiaru fabrycznego. Mechanizm działania takiej gładzi opisałem szerzej w tekście o tym, czym jest Nikasil. W praktyce wygląda to tak, że w starszych konstrukcjach, od MZ ETZ po dawne Hondy CB, wciąż obowiązuje świat tulei i nadwymiarów, a we współczesnych silnikach terenowych i sportowych powłoka jest standardem.

Widok w gładź cylindra motocyklowego od góry, jednolita powierzchnia z powłoką

Krok drugi. Pomiar, czyli skąd się biorą liczby

Potrzebujesz dwóch narzędzi: średnicówki zegarowej do gładzi i mikrometru do tłoka. Suwmiarka odpada — jej realna dokładność kończy się na 0,05 mm, a my szukamy różnic rzędu jednej, dwóch „setek”.

Gładź mierzy się na trzech wysokościach i w dwóch prostopadłych płaszczyznach, razem sześć liczb. Pierwszy punkt wypada 10–15 mm pod górną krawędzią, w strefie nawrotu pierwszego pierścienia, bo tam ciśnienie jest najwyższe i zużycie największe. Z kompletu wyników odczytasz nie tylko średnicę, ale i owalizację ze stożkowatością; dla większości starszych silników granica przyzwoitości leży w okolicach 0,05 mm, nowsze konstrukcje bywają ostrzejsze. I jedna rzecz, o której zapomina prawie każdy: wymiary odnosi się do 20°C. Cylinder przyniesiony zimą prosto z garażu potrafi „skłamać” o dwie setki, więc niech najpierw poleży kilka godzin w cieple.

Tłok z kolei mierzy się prostopadle do osi sworznia, na wysokości podanej w karcie — zwykle kilkanaście milimetrów nad dolną krawędzią płaszcza. To nie pedanteria. Tłok nie jest walcem, tylko lekką beczką o owalnym przekroju — zmierzony w przypadkowym miejscu pokaże przypadkowy wynik.

Nie masz narzędzi? To normalne: przyzwoita średnicówka z mikrometrem to wydatek rzędu 400–600 zł, który zwraca się dopiero przy kilku silnikach. Pomiar w warsztacie zajmującym się regeneracją cylindrów kosztuje zwykle 50–80 zł, a przy zleceniu szlifu często dostaniesz go w cenie. Bez tych sześciu liczb cała reszta jest zgadywaniem — samą procedurę, punkt po punkcie, rozpisałem w tekście o luzie tłoka w cylindrze.

Krok trzeci. Nominał, nadwymiar albo regeneracja

Z sześcioma liczbami w ręku decyzja właściwie podejmuje się sama. Gładź w tolerancji? Tłok w wymiarze nominalnym, oznaczanym STD albo literą klasy. Gładź poza tolerancją w cylindrze tulejowanym? Szlif na najbliższy nadwymiar, najczęściej +0,25 albo +0,50 mm, i tłok o odpowiednio większej średnicy; na denku będzie wtedy wybite „025” albo „050”. Gładź poza tolerancją w cylindrze powlekanym? Regeneracja powłoki i powrót do nominału — w Polsce zwykle 400–700 zł za cylinder jednośladu.

Denko tłoka Vertex z wybitym oznaczeniem średnicy 55,95 mm i symbolem STD

Jest jeszcze drobiazg, który potrafi położyć cały dobór: klasy wymiaru nominalnego. Część producentów dzieli nominał na grupy, bo tolerancja produkcyjna cylindra bywa szersza niż pojedyncza klasa tłoka — w dwusuwowych KTM-ach są to grupy I i II, u Japończyków spotkasz litery wybite na kołnierzu cylindra albo na płaszczyźnie pod głowicę. Tłok musi mieć pasujące oznaczenie. Po rozpakowaniu przesyłki zerknij zresztą na denko: średnica jest tam wybita wprost, jak na zdjęciu wyżej, i od razu wiesz, czy dostałeś to, co zamawiałeś.

Osobna ścieżka to powiększanie pojemności. Zestaw big bore działa inaczej niż nadwymiar: to nowy cylinder zaprojektowany od zera pod większą średnicę, sprzedawany w parze z pasującym tłokiem. Kiedy taka przesiadka ma sens i co oznacza od strony formalnej, opisałem przy okazji zestawów big bore.

Krok czwarty. Kuty czy odlewany

Dopiero z wymiarem w ręku ma sens rozmowa o konstrukcji. Odlew ze stopu o wysokiej zawartości krzemu — kilkanaście procent i więcej — mało się rozszerza, więc pracuje na ciasnym luzie: cicho i przewidywalnie. Do motocykla jeżdżącego w fabrycznym zakresie mocy zwykle w zupełności wystarcza i często jest dokładnie tym, co przewidział konstruktor.

Kute tłoki powstają głównie z dwóch stopów. 4032 ma około 11 procent krzemu, umiarkowaną rozszerzalność i dobrze znosi uliczne silniki o podniesionych osiągach. 2618 krzemu prawie nie zawiera: wytrzymuje najwięcej, ale żąda największego luzu i na zimno potrafi klekotać. To cecha konstrukcji, nie usterka; klekot cichnie po rozgrzaniu, choć wiem, ile nerwów kosztuje kogoś, kto słyszy go pierwszy raz. Pełne porównanie obu technologii zebrałem w tekście o tłoku kutym i odlewanym.

Pułapka, którą widuję regularnie: kuty tłok zmontowany na luzie przewidzianym dla odlewu, bo „przecież wymiar się zgadza”. Wygląda identycznie, wchodzi identycznie, a po pierwszej dłuższej jeździe rozgrzany płaszcz dogania gładź i silnik staje.

Krok piąty. Luz montażowy stoi na etykiecie

To najczęściej pomijany krok i zarazem ten, po którym motocykle wracają do nas na lawecie. Każdy tłok ma przypisany przez producenta luz montażowy i nie istnieje jedna uniwersalna wartość. Dla odlewu spotkasz zwykle 0,02–0,05 mm, dla kutego 0,05–0,10 mm, a dwusuwy z reguły potrzebują więcej niż czterosuwy o tej samej średnicy. Ten sam silnik może mieć trzy różne prawidłowe luzy zależnie od tego, czyj tłok kupisz: inny stop, inna geometria płaszcza, inne zalecenie.

Opakowania tłoków ProX i Wössner z etykietami zawierającymi wartość luzu montażowego

Tej liczby nie trzeba zresztą nigdzie szukać. Producent drukuje ją na etykiecie pudełka, obok numeru katalogowego, średnicy i kompletacji pierścieni; tak robią ProX, Wössner, Vertex czy Wiseco. Wystarczy przeczytać. A jednak wciąż widuję zamówienia oparte na luzie z forum, podanym przez kogoś dla innego silnika, innej marki tłoka i innej średnicy — bo wpis wyglądał fachowo.

Przy okazji sprawdź na tej samej etykiecie drugą wartość: przerwę zamka pierścieni. Mierzy się ją, wkładając sam pierścień w gładź, wyrównując go denkiem tłoka i przykładając szczelinomierz. Nowy komplet zwykle mieści się między 0,15 a 0,40 mm — im większa średnica, tym większa przerwa. Wartości graniczne i typowe błędy montażowe zebrałem w poradniku o pierścieniach tłokowych.

Krok szósty. Komplet tłokowy i uszczelki

Tłok, pierścienie, sworzeń i zabezpieczenia tworzą zestaw dopasowany wymiarowo przez jednego producenta. Sworzeń bywa selekcjonowany pod otwór w piastach konkretnego tłoka, więc składanie kompletu z trzech różnych źródeł rzadko kończy się dobrze. Zapinki montuje się wyłącznie nowe; stare, nawet ładnie wyglądające, lądują w koszu. Do tego uszczelki — skoro i tak zdejmujesz głowicę, szkoda wracać do tej samej roboty za miesiąc.

Tłok czterosuwowy z kompletem pierścieni i przyrządem do montażu

Gotowe komplety do dwusuwów i czterosuwów znajdziesz w naszym dziale tłoki i pierścienie. Zamawiając, podaj model, rocznik i zmierzoną średnicę gładzi. Sama nazwa motocykla często nie wystarcza, bo ten sam model potrafi mieć różne cylindry zależnie od roku produkcji i rynku przeznaczenia.

Dwusuw rządzi się swoimi prawami

Cała powyższa procedura obowiązuje w obu typach silników, ale dwusuw dokłada warunek, którego czterosuw nie zna. Płaszcz tłoka steruje tu otwieraniem okien w ścianie cylindra, więc jego wysokość i kształt wycięć współtworzą fazy rozrządu. Tłok o właściwej średnicy, lecz innej geometrii płaszcza odpali i pojedzie, tylko że to będzie już trochę inny silnik.

Niski tłok czterosuwowy obok wysokiego tłoka dwusuwowego, widok z boku

To nie jest teoria do straszenia klientów. Yamahę YZ 125 z rocznika 2004 i tę z 2005 dzieli duża modernizacja silnika: tłoki nie są zamienne, mimo tej samej pojemności i średnicy. Dlatego przy dwusuwie zawsze dopytuję o dokładny rocznik, czasem o numer silnika. Osobna sprawa to kołek ustalający w rowku pierścienia — blokuje zamek, żeby nigdy nie trafił w okno. Resztę różnic zebrałem w tekście o tłokach 2T i 4T.

Zanim w ogóle kupisz

Zanim jednak wydasz pieniądze, cofnij się o krok i sprawdź, czy tłok naprawdę jest winowajcą. Spadek mocy i kiepskie odpalanie równie często powoduje zapchany filtr powietrza, rozregulowane zasilanie albo zmęczony układ zapłonowy — a to rzeczy tańsze i psujące się częściej. Pomiar kompresji zajmuje kwadrans. Pojedynczy wynik mówi niewiele, ale spadek o 15–20 procent względem wartości, którą ten silnik trzymał wcześniej, to już konkretny sygnał. Listę objawów, przy których faktycznie warto sięgać po klucze, znajdziesz w tekście o objawach zużytego tłoka.

Zza lady

Najtrudniejsze rozmowy, jakie prowadzę, rzadko dotyczą samych części — prawie zawsze chodzi o kolejność. Dzwoni klient zdecydowany na konkretny tłok, ja pytam o zmierzoną średnicę gładzi, a w słuchawce pada: „Przecież to standardowy silnik”. Czasem faktycznie jest standardowy. A czasem jest jak z Suzuki DR 350 sprowadzonym zza oceanu, które trafiło do nas wiosną: cylinder szlifowany na +0,25 gdzieś w poprzednim życiu motocykla, w papierach cisza, bo historia serwisowa w motocyklu z drugiej ręki bywa opowieścią, a nie dokumentem. Tłok STD pojechał z powrotem, pod zmierzony wymiar zamówiliśmy +0,25 i temat się zamknął — tyle że po dwóch przesyłkach zamiast jednej.

Sam zresztą nie jestem bez winy. Przy pierwszym własnym remoncie, jeszcze jako nastolatek, dobrałem tłok „na oko”, po pomiarze suwmiarką. Silnik przeżył z nim może dwieście kilometrów. Od tamtej pory na hasło „suwmiarka wystarczy” reaguję nerwowym uśmiechem i wyciągam średnicówkę.

Mam też ulubioną kategorię klientów: tych z kartką. Sześć wyników pomiaru, temperatura w warsztacie, czasem nawet data i podpis mierzącego. Takie zamówienie realizuje się w dwie minuty i nikt potem nie wraca z pretensjami. Podejrzewam, że z drugiej strony lady wygląda to na przesadę. Z mojej strony lady wygląda to na jedyny rozsądny sposób kupowania tłoka.

Sześć kroków w skrócie

Ustal typ cylindra i rodzaj gładzi. Zmierz ją w sześciu punktach, najlepiej w 20°C. Wybierz między nominałem, nadwymiarem a regeneracją powłoki. Dobierz konstrukcję do tego, jak eksploatujesz silnik: odlew na co dzień, kuty tam, gdzie silnik dostaje w kość. Odczytaj z etykiety luz montażowy i przerwę zamka, a przy montażu zweryfikuj obie wartości pomiarem. Na koniec kup komplet razem z uszczelkami. Jeśli którykolwiek krok budzi wątpliwości, napisz do nas przed zamówieniem — odradzenie zakupu kosztuje nas mniej niż obsługa zwrotu, a Ciebie mniej niż zatarty silnik.

Przemysław Kozłowski
Autor

Przemysław Kozłowski

Miłośnik motoryzacji: zarówno czterech, jak i dwóch kółek. Zafascynowany klasykami na drodze i na ekranie, bo jego drugą pasją są retro gry, szczególnie te z PSX-a. W przerwach między jazdą a graniem chętnie łapie trochę świeżego powietrza na rowerze.