Do darmowej dostawy brakuje

Nowe BMW S1000RR przyłapane na Nürburgringu. Ma mieć 215 KM

Aktualizacja 11 października 2026: W akapicie o akcji serwisowej stacyjki napisaliśmy, że dotyczy ona „ostatnich sześciu roczników”. To było błędne podwójnie. Amerykańska akcja obejmuje roczniki 2020-2026, czyli siedem, a nie sześć. W Europie zakres jest szerszy, bo niemiecki urząd KBA ogłosił 17 sierpnia 2026 akcję nr 16854R dla motocykli wyprodukowanych od 15.01.2019 do 10.07.2026, czyli także z rocznika 2019. Poprawiony akapit jest w części „Co z tego ma kupujący w Polsce”, błędne zdanie zostawiamy przekreślone.
Prototyp nowej generacji BMW S1000RR sfotografowany podczas testów na Nürburgringu

Pod koniec lipca na Nürburgringu ktoś sfotografował prototyp nowej generacji BMW S1000RR. Motocykl wygląda na gotowy do produkcji, ma reflektory, przełączniki i ekran jak z salonu. Kilka dni wcześniej w Indiach wypłynął wzór przemysłowy tego samego modelu, a razem z nim liczba, na którą czekali wszyscy, czyli 215 KM.

Co widać na zdjęciach z toru

Prototyp nie jest oklejony ciężką maskownicą. Widać na nim seryjne reflektory, kompletny pulpit sterowania i kolorowy ekran, więc mamy do czynienia z egzemplarzem na późnym etapie prac, a nie z mułą testową sklecaną z części.

Największa zmiana konstrukcyjna dotyczy ramy. Podrama montuje się do głównej części w zupełnie inny sposób niż w obecnym modelu, inaczej mocowane są też podnóżki kierowcy. To nie jest kosmetyka, tylko przebudowa szkieletu motocykla.

Z przodu został widelec Marzocchi, ale zaciski hamulcowe wyglądają na Brembo Hypure, czyli topowy element z katalogu Włochów. Tę samą sztukę noszą Panigale V4, Norton Manx R i Honda CBR1000RR-R. Winglety dostały nakładki krawędziowe u góry i u dołu.

Znika pokrętło, które BMW miało od 2013 roku

I to jest szczegół, który zainteresuje każdego, kto jeździł nowszym BMW. Z lewej strony kierownicy nie ma Multi-Function Controllera, czyli pokrętła, które motocykliści nazywają wonder wheel. BMW wprowadziło je w 2013 roku i od tego czasu trafiło do większości modeli sportowych, turystycznych i adventure.

W jego miejscu siedzi zwykły czterokierunkowy joystick, obudowany przyciskami trybów i regulacji parametrów.

Trudno o czytelniejszy sygnał, że to naprawdę nowa generacja, a nie odświeżenie. Pokrętło było jednym ze znaków rozpoznawczych marki i porzuca się takich rzeczy tylko przy okazji projektu pisanego od nowa.

Rama obecnej generacji BMW S1000RR, punkt odniesienia dla zmian w prototypie

215 KM, czyli o pięć więcej

Przecieki towarzyszące rysunkowi z Indii mówią o 215 KM, w przeliczeniu 158 kW, jako mocy seryjnej wersji dopuszczonej do ruchu. Obecna S1000RR oddaje 210 KM przy 13 750 obrotach i 113 Nm przy 11 000, a BMW deklaruje dla niej 303 km/h.

Pięć koni. Brzmi skromnie i takie właśnie jest, ale w tej klasie liczba na papierze pełni funkcję porządkową, nie użytkową. Nad S1000RR stoi M1000RR z 218 KM przy 14 500 obrotach, i ten dystans musi zostać zachowany.

Osobna sprawa to Concept RR, pokazany w maju 2025 roku na Concorso d'Eleganza Villa d'Este. BMW mówiło przy nim o ponad 230 KM, ale jego silnik wywodzi się z fabrycznego superbike'a, na którym Toprak Razgatlıoğlu zdobył tytuł mistrza świata w 2024 roku. Takiej jednostki nie przekłada się do motocykla z homologacją drogową, więc dwie liczby opisują dwie różne rzeczy.

BMW Concept RR zaprezentowany w 2025 roku na Concorso d'Eleganza Villa d'Este

Rysunek z Indii pokazuje co innego niż zdjęcia z toru

Tu robi się ciekawie i warto to rozdzielić, bo w sieci obie rzeczy wrzuca się do jednego worka.

Wzór przemysłowy złożony w Indiach chroni wyłącznie wygląd zewnętrzny, nie technikę, i dlatego tak dobrze zdradza stylistykę. Widać na nim maszynę niemal identyczną z Concept RR, z wingletami wtopionymi w owiewkę i wielkim centralnym wlotem powietrza z przodu.

Zdjęcia z Nürburgringu pokazują coś łagodniejszego. Reflektory są większe i bardziej konwencjonalne, a całość bliższa dzisiejszej S1000RR niż koncepcyjnej maszynie z Villa d'Este.

Możliwe wyjaśnienia są dwa. Albo wzór opisuje inną odmianę rodziny RR, albo seryjna stylistyka po prostu zmiękła w drodze z targów do fabryki. To drugie zdarza się na tyle często, że nie warto się dziwić.

Indie nie są przypadkiem. BMW sprzedaje tam S1000RR, a zgłoszenie wzoru to zwykle pierwszy krok przy badaniu rynku. Światowa premiera niemal na pewno odbędzie się gdzie indziej.

BMW Concept RR w ruchu, zapowiedź kierunku dla nowej generacji rodziny RR

Uwaga na roczniki, bo tu łatwo się pomylić

To jest moim zdaniem najważniejszy akapit w całym tekście, zwłaszcza jeśli ktoś planuje zakup.

BMW ogłosiło gamę na rocznik 2027 na początku lipca, a zamówienia ruszyły w sierpniu. S1000RR dostała w niej wersję Edition M Sport, czyli lakier Blackstorm Metallic z akcentami M Motorsport, przyciemnianą szybę, kute obręcze M i gniazdo USB. Nic poza tym.

Prototyp z Nürburgringu to zupełnie inna maszyna. Według doniesień jej produkcja ma ruszyć w maju 2027 roku, a do salonów motocykl trafi latem 2027. Kto kupi dziś „nowe S1000RR rocznik 2027”, dostanie odświeżoną obecną generację, a nie tę ze zdjęć.

Podobnie z wersją M. Rocznik 2027 M1000RR dostaje nową, trzecią generację ramy M Motorsport, lżejszą o 1,3 kilograma, i to głównie z powodów homologacyjnych, bo w World Superbike można używać tylko elementów obecnych w motocyklu seryjnym. Zupełnie nowa M1000RR na nowej platformie spodziewana jest dopiero pod koniec 2027 roku, na sezon 2028.

Co z tego ma kupujący w Polsce

Obecna S1000RR kosztuje u nas około 114 tysięcy złotych i pozostanie w cenniku jeszcze przez cały przyszły sezon. Jeśli ktoś liczył, że zapowiedź nowej generacji zbije jej cenę, to raczej nie w tym roku, bo między zapowiedzią a dostawami mija dobre dwanaście miesięcy.

Zza lady dorzucę uwagę o hamulcach, bo to jedyny element z tej listy, który dotyczy także starszych roczników. Zaciski Brembo Hypure są dziś wspólnym mianownikiem topowych sportowców, więc ich obecność w prototypie oznacza, że rynek części do S1000RR pójdzie w tę samą stronę co przy Panigale. Wymiana zacisków i jarzm to zresztą jedna z tych operacji, przy których warto pilnować zgodności rozstawu mocowań, bo różnice między generacjami bywają milimetrowe i kosztowne.

A jeśli masz S1000RR z ostatnich sześciu roczników, sprawdź przy okazji, czy twojego egzemplarza nie obejmuje sierpniowa akcja serwisowa dotycząca stacyjki. Poprawka z 11.10.2026: amerykańska akcja obejmuje siedem roczników, od 2020 do 2026, a europejska także rocznik 2019.

A jeśli masz S1000RR wyprodukowany od stycznia 2019 roku, sprawdź, czy nie obejmuje go akcja serwisowa stacyjki. W Europie dotyczy motocykli z produkcji od 15.01.2019 do 10.07.2026, według akcji niemieckiego urzędu KBA nr 16854R z 17 sierpnia 2026. Temat jest niezależny od nowej generacji, ale wpisanie numeru VIN zajmuje minutę.

Czego nadal nie wiemy

Masy. Obecny motocykl waży 198 kilogramów gotowy do jazdy, z bakiem napełnionym w 90 procentach, a przy Concept RR BMW mówiło o utrzymaniu mocy powyżej 200 KM i masy poniżej 200 kilogramów. Czy nowa generacja schudnie, nie wiadomo.

Ceny też nie znamy, bo BMW nie pokazało oficjalnie wersji produkcyjnej ani nie podało harmonogramu. Nie znamy również daty premiery, choć skoro prototyp wygląda na gotowy, targi w listopadzie 2026 roku byłyby naturalnym miejscem.

Żadna z liczb w tym tekście, poza parametrami obecnych modeli, nie została potwierdzona przez producenta.

Pytania, które padają najczęściej

Czy nowe S1000RR kupię w 2027 roku?

Według doniesień produkcja ma ruszyć w maju 2027, a motocykle mają trafić do salonów latem tego samego roku. BMW tego harmonogramu nie potwierdziło.

Ile mocy będzie miało nowe S1000RR?

Przecieki mówią o 215 KM, czyli 158 kW, wobec 210 KM w obecnym modelu. To wartość niepotwierdzona oficjalnie. Concept RR miał ponad 230 KM, ale to maszyna pokazowa z silnikiem wywodzącym się z wyścigów.

Czy warto czekać, czy kupić obecny model?

Zależy od tego, kiedy chcesz jeździć. Obecna generacja jest w pełni rozwinięta i dostępna od ręki za około 114 tysięcy złotych, a na nową trzeba czekać do lata 2027 i liczyć się z ceną, której nikt jeszcze nie zna.

Przemysław Kozłowski
Autor

Przemysław Kozłowski

Przemysław Kozłowski od 2014 roku prowadzi firmę ADV, znaną między innymi z marki aleMotocykl.pl. Codziennie dobiera części do konkretnych motocykli, doradza klientom i sam rozpatruje reklamacje, więc wie, co pasuje, co wraca i dlaczego. Klucze oddał mechanikom. Współpracuje bezpośrednio z warsztatami, a to, co widzą na podnośniku, trafia do tych tekstów. Po godzinach retro gry z PSX-a i rower.